Patriotyzm z Miłości Boga. Wspomnienia Jana Koniecznego o ks. Infułacie Witoldzie Kiedrowskim
Pod jednym ze swoich portretów, książe Adam Czartoryski napisał własnoręcznie konkluzję jego widzenia polskości i specyfiki katolicyzmu polskiego: „Katolicyzm nie powinien być z miłości Ojczyzny, ale Patriotyzm z Miłości Boga.” To ten właśnie portret umieścił ksiądz Aleksander Jełowicki w publikacji mowy, którą wygłosił w 1861 roku, w kościele Wniebowzięcia NMP w Paryżu, na pogrzebie Księcia.
Wspominać dzisiaj Księdza infułata, generała Witolda Kiedrowskiego, to uświadomić sobie znaczenie tych właśnie słow : „... Patriotyzm z Miłości Boga.” Najistotniejsze, najbardziej widoczne w Jego życiu cechy charakteru, przestarzałe dla wielu, oczywiste dla Niego. Ponieważ z miłości Boga możliwe jest zawsze uwierzyć w człowieka. Kiedy, na Jego rodzinnych ziemiach, wróg chciał zatrzeć wszelkie ślady polskości, posuwając się aż do zaorania grobów polskich, na ziemi tej, „ziemi rozdartej niemieckim pługiem, czyjeś ręce sadziły kwiaty biało-czerwone (...)Stale wyrywane, na nowo wracały, aż do późnej jesieni, zanim mróz nie skuł ziemi i śnieg nie zakrył jej ran. Ale kiedy wiosna przyszła, na ziemi zaoranych grobów wyrosły i zakwitły niezapominajki. Ziemie rozoranych mogił zakwitła błękitem nieba.(...) Ponieważ wiosną wyrosły i nie biało-czerwone, nikt ich już nie ruszył.” Te niezapominajki wyrosły na ziemi grobów, z których jeden był grobem Jego dziadka Michała, powstańca.
Heroizm, żołnierska prawość, pamięć i szacunek – oczywistości, ktorych źródłem jest |Miłość. Oczywistości jednego niezwykłego życia. Należał do tych, którzy poznali ból zadany nienawiścią i pogardą. Przeżył aleję Szucha, Pawiak, Majdanek, Birkenau, Buchenwald... imiona zła, ktorego spotkał twarz. Nieludzką twarz człowieka, ale człowieka, dla którego mimo wszystko miał tylko jedne słowa, słowa drogi, prawdy i życia - Drogi, Prawdy i Życia. Mówione z entuzjazmem, z poezją wdzięczności, z narzucającą się sercu głębią przeświadczenia, z uśmiechem... Niedawno jeszcze pisał na ostatniej stronie swojej książki wiersz „Oto jestem”, gdzie mówi: „Dopuściłeś utrapienia i śmierci grozę./ Wszechobecny – zawsze przy mnie / ze śmierci wywiodłeś, przywróciłeś życiu.”
Swoją książkę wspomnień – z której pochodzą powyższe cytaty – zakończył tak:
„Zawsze przede mną i zawsze przy mnie, u kresu mej drogi znów czekasz na mnie, Ojcze mój, który jesteś w niebie, ja wierzę, ja wiem – w apelu godzinie znów podasz mi rękę, pomożesz – gdy zawołasz. A ja Ci radośnie odpowiem oto jestem;.... jestem.”
Jan Konieczny



Kościelne
Wojskowe











